3 maja ruszy wysyłka Kindla z Wifi za 114 dolarów, więc o 25 mniej, niż obecnie. Tyle się mówi o psychologicznej granicy 100 dolarów, dzięki której jeszcze więcej ludzi zdecyduje się na e-czytnik, ale przecież nic za darmo. Tańsza wersja Kindla będzie obfitowała w reklamy – w formie wygaszaczy i informacji u dołu ekranu. I w ten sposób ma się na początku reklamować Visa, Buick i Olay, ale też Amazon, proponując zakupy po promocyjnych cenach – tańsze audiobooki, karty podarunkowe i inne takie.

 

Co ciekawe, to użytkownicy Kindla będą decydowali, jakie reklamy będą się wyświetlały w specjalnej wersji czytnika, głosując na najlepsze ich zdaniem za pośrednictwem darmowej aplikacji AdMash.

Szczerze to jestem przewrażliwiona na punkcie reklam, które agresywnie wyskakują mi, kiedy przeglądam strony, dlatego zabezpieczam się jak mogę wszelkiego rodzaju blockerami i nie zdecydowałabym się na tę opcję dla zaoszczędzenia prawie 75 złotych. Ale pewnie znajdzie się spore grono, które na ofertę przystanie i dobrze – czytników sprzeda się więcej, a co za tym idzie więcej ludzi wróci do czytania/ zacznie czytać/ będzie czytało tak, jak do tej pory (niepotrzebne skreślić – zastanawiam się, czy e-czytniki mają właściwości cudotwórcze i mobilizują do czytania nawet tych, którzy ostatnio przeczytali „Łyska z pokładu Idy”).

Amazon pogrywa uczciwie – deklaruje, że czytnik będzie tańszy, ale wtedy pojawią się reklamy – klient ma prawo wyboru. Ale jak znam życie, to znajdzie się jakiś szalony, nudzący się programista, który napisze wtyczkę, pozwalającą na ominięcie tej niedogodności :). Czas pokaże.

Tańsza wersja nosi nazwę Kindle with Special Offers & Sponsored Screensavers.