Nie każdy może od razu pozwolić sobie na czytnik e-booków, zwłaszcza, że tego typu urządzenia nie są u nas tak popularne. Często, zamiast czytnika z ekranem w technologii e-papieru, wybieramy tablet lub produkt tabletopodobny za 200-300 złotych. Dlaczego?

Przede wszystkim chcemy zaoszczędzić. Po co decydować się na czytnik e-booków za 400-500, na którym będzie można TYLKO czytać e-booki, skoro można mieć „tablet”, na którym wyświetlimy zdjęcia z wakacji (to nic, że w kiepskiej rozdzielczości), dodatkowo posłuchamy muzyki, a nawet damy like’a na Facebooku. To właśnie cena jest decydującym czynnikiem determinującym wybór. Z drugiej strony, konsumenci nie są świadomi istnienia czytników z ekranem w technologii e-papieru. Skoro mogą mieć Trekstora, który jest sprzedawany jako czytnik e-booków, który pomieści 32 tysiące e-książek, to po co wydawać więcej na „podobne” urządzenia? Zdarzają się jednak i wybory świadome. Ludzie decydują się na tablet do czytania e-booków, żeby sprawdzić, czy taka forma obcowania z książką w ogóle im odpowiada – jeśli tak, ich następnym zakupem będzie urządzenie z e-papierem.

No dobrze, co jeśli już kupiliście tablet do czytania e-booków lub po prostu tablet, na którym chcecie poczytać e-książki i traktujecie tę funkcję, jako jedną z wielu?

ABC czytania na tablecie

Po pierwsze – ściemniajcie. I mowa tu oczywiście o zmniejszeniu jasności ekranu. Dzięki temu nie tylko oszczędzicie baterię, ale też oczy. Te będą męczyły się mniej przy jasności na poziomie 10%, w porównaniu z tą, która sięga np. 80%. Jasność i kontrast będziecie mogli zmienić albo bezpośrednio w ustawieniach tabletu/smartfonu, albo w aplikacji, służącej do czytania e-booków.

Po drugie – czytajcie przy oświetleniu, choćby sztucznym. Ostatnio postanowiłam dokończyć czytanie rozdziału książki właśnie na telefonie bez dodatkowego źródła światła – zrezygnowałam po 20 minutach, bo dyskomfort związany z bijącym z ekranu blaskiem zaczął być odczuwalny. Po zamknięciu oczu jeszcze długo miałam wrażenie, jakby ktoś świecił mi w nie jarzeniówką. Producenci i zwolennicy tabletów tak często podają, że ich zaletą jest możliwość czytania nawet w nocy, bez dodatkowego źródła oświetlenia. Powinni dopowiadać, że tylko wtedy, jeśli jesteśmy masochistami.

Po trzecie – jeśli zamierzacie czytać np. w ogrodzie, poszukajcie cienia. Wtedy błyszczący ekran będzie mniej dokuczał, a i słońce będzie miało problemy z odbijaniem się w jego powierzchni.

Po czwarte – ładujcie, zwłaszcza, gdy wyjeżdżacie lub gdy wiecie, że przez najbliższy czas nie będziecie mieli dostępu do prądu. Tablet, a zwłaszcza „tablet” z Tesco to nie czytnik e-booków z e-inkiem. Będzie świecił i pożerał energię, a przecież nie chcecie, aby nagle wyłączył się w trakcie ciekawej lektury.

Przedstawione porady są raczej moimi przemyśleniami, podpartymi niezbyt dużym doświadczeniem czytania z ekranów LCD – wciąż moim faworytem w tym temacie pozostaje czytnik z e-papierem. Są jednak takie chwile, kiedy nie mam innego wyjścia – wtedy się do nich stosuję.

foto: examiner.com

Dziękuję za przeczytanie wpisu! Jeśli Ci się spodobał, kliknij „Lubię to” lub daj +1!